Łączna liczba wyświetleń

sobota, 27 września 2014

Rozdział 17

   Chłopak wyciągnął z teczki starą, zżółkłą książkę. Okładką przypominała ona zbiór legend z różnych stron świata. Dziewczyny przysunęły się i spojrzały na pierwsze strony. Wyglądały okropnie. Porozrywane. Pomarszczone. Niektóre ze słów zamazał ktoś czarnym markerem. Gdzieniegdzie widać było wielkie plamy po atramencie. Janek otworzył tomik na losowej stronie. Ukazały mu się 'czystsze' kartki. Opowiadały one na temat amuletu hiszpańskiej inkwizycji z XVIII wieku. Podobno posiadał on moc, mogącą zniszczyć wszystkie istoty duchowe. Legendy powiadały, że jeden z jej członków specjalnie popłynął na nieznany wówczas nikomu archipelag, by móc użyć jego potęgi. Nie wiedział on, że amulet jest tak potężny, że mógłby zniszczyć też boga w którego wierzył. Na szczęście nie udało mu się tego dokonać.
   Resztę legendy ktoś zamazał. Zostawił jednak po sobie ślad, a mianowicie napis na marginesie:"Amulet zostanie wskrzeszony. Strzeżcie się łowcy głów!".
- To... To musi być jakiś żart. To nie może być prawda- zaczęła wrzeszczeć Claudia.
- Mi wydaje się całkiem logiczne- odparł Janek.- Nasz zleceniodawca chce odzyskać amulet, gdyż zastrasza go pewien zły gościu.
   Dziewczyna fuknęła na niego i spojrzała błagalnym tonem na Izę. Ta westchnęła głęboko i rzekła:
- Mój kuzyn ma rację. To wydaje się bardzo logiczne.
- Nawet ty przeciwko mnie?
   Dziewczyna przytaknęła i spytała się:
- Co robimy w takim wypadku?
- Wracamy do Betarda i pytamy się kto to Pimpuś?- szepnął ironicznie chłopak.
- Na pewno będziemy musieli tam wrócić, ale nie teraz. Najpierw powinniśmy pójść do jego dawnego domu.
- Claudia! Przecież nawet nie wiemy, gdzie dokładnie on go schował- jęknął Janek.- Wiesz ile będzie to trwało?
- Wiem, ale tylko tak będziemy mogli uratować dom waszej babci- odparła twardo.
- W takim razie spotkajmy się jutro w parku. Gotowi na całą tą... wyprawę- rzekła Iza.
***
   Następnego ranka byli gotowi. Zebrani koło wielkiej fontanny zaczęli spacer do najbliższego przystanku autobusowego. Stamtąd pojechali w stronę stadniny koni. Dom znajdował się kilometr dalej. Postanowili więc pojechać tam konno. Podczas przejażdżki zupełnie zapomnieli o celu ich podróży. Świetnie bawili się urządzając sobie różnego rodzaju zawody na otwartej przestrzeni. W pewnym momencie Iza postanowiła oddalić się od swojego kuzyna i przyjaciółki. Chciała, by spędzili trochę czasu razem. Myślała, że dzięki temu może się polubią. Jej plan rozpoczął się, gdy tylko zniknęła w pobliskim lesie.
- Janek. Widziałeś gdzieś Izę?- spytała Claudia, rozglądając się dookoła.
- Może uciekła przed twoim wygórowanym ego?- zażartował chłopak.
- Zamknij się. Naprawdę się o nią martwię. Znam jej możliwości. Raz zgubiła się we własnym domu, poszukując toalety.
- Wiesz, że jestem jej kuzynem i powinienem ci teraz powiedzieć, coś co oduczy cię mówienia o niej w ten sposób.
- W takim razie czekam- warknęła i zatrzymała konia.
   Janek również stanął i zdziwiony spojrzał na dziewczynę:
- Po co? Powiedziałem jedynie, że powinienem to zrobić, a nie że to zrobię. Powinnaś rozróżniać te dwie rzeczy- uśmiechnął się i poklepał Claudię po głowie.- Kwestii zgubienia się we własnym domu  nie podważam, bo wiele razy to widziałem na własne oczy.
- Powoli zaczynasz mnie denerwować- warknęła i popędziła konia do kłusa.
- A co takiego ci zrobiłem?- spytał i dogonił dziewczynę.
- Gadasz ze mną? Gapisz się na mnie?- mówiła nie patrząc na chłopaka.
- Naprawdę mnie nie lubisz- zdziwił się Janek.- Chyba że masz takie uprzedzenia do każdego...
- Kłamstwo- krzyknęła.
- Przecież widzę. Opowiesz mi wreszcie czemu tak się zachowujesz czy mam się wypytać Izy?
   Claudia spojrzała na chłopaka. Dawno nie widziała go tak wkurzonego. Patrzył na nią oburzony i oczekiwał odpowiedzi. Hiszpanka westchnęła i zwolniła:
- Powinnam wyjaśnić ci wcześniej...
-----------------------------------------------------------------------------

Wybaczcie, że rozdział dopiero teraz, ale miałam takie zawalenie głowy w gimnazjum... Od początku roku miałam już 2 sprawdziany, kilka kartkówek oraz 3 wypracowania z anglika. Ostatnio byłam tak zmęczona, że podczas rozmowy z koleżanką na czacie pomieszały mi się klawisze na klawiaturze. Efekt był taki, że gdy pisałam słowo fuj, zamiast f kliknęłam h. Chyba nie muszę tego komentować, nie?

A teraz sobie pomarudzę na temat rozdziału.  Jak zawsze wyszedł dennie, nie klei się i jest krótki. Ostatnio nawet zauważyłam, że piszę go na siłę, ale mam nadzieję, że mi przejdzie. Jak na razie rozdziały mogą pojawiać się tu rzadko, więc polecam wejść na mojego drugiego bloga, gdzie notki są częściej.

Oto link: http://sorayana-draws-a-dartha.blogspot.com/

Pozdrawiam!